AI na studiach. Jak korzystać ze sztucznej inteligencji, żeby ułatwić sobie naukę i nie wyręczać się maszyną?
AI szybko weszło do studenckiej codzienności, ponieważ trafia w ich konkretne potrzeby. Pomaga oszczędzać czas, wyjaśnić trudne pojęcia prostszym językiem, uporządkować notatki i ruszyć z researchem wtedy, gdy nie wiadomo jeszcze, od czego zacząć. Dla wielu osób działa trochę jak połączenie korepetytora, wyszukiwarki, redaktora i organizatora pracy w jednym.
Z drugiej strony część wykładowców i promotorów widzi w korzystaniu ze sztucznej inteligencji przede wszystkim ryzyko. Nie chodzi tylko o dystans wobec nowej technologii, lecz o obawę, że studenci przestaną samodzielnie czytać, analizować, wyciągać wnioski i formułować własne odpowiedzi. Ten niepokój ma swoje podstawy – w sieci krążą historie o pracach dyplomowych, w których promotorzy znajdowali wygenerowane przez bota nagłówki w stylu „Oczywiście! Chętnie napiszę dla Ciebie…”. Jeśli aktywność studenta sprowadza się głównie do generowania gotowych odpowiedzi, traci on szansę na rozwijanie kompetencji, od których zależy sens studiowania. W takim modelu technologia nie wspiera nauki, ale jedynie ją imituje.



